Battlefield 1 – czy DICE w końcu nauczyło się tworzyć kampanię dla pojedynczego gracza?
Seria Battlefield skupia się głównie na multi. Mimo że wydawcy i studia pracujący przy powstawaniu kolejnych części obiecują, że single player także zostanie dopieszczony, najczęściej tak się nie dzieje. Muszę przyznać, że nie ukończyłem kampanii dla jednego gracza w żadnym z Battlefildów, chociaż te były zazwyczaj kilkugodzinne. Czy tym razem będzie inaczej? Nie jestem tego taki pewny. Swoje zdanie możecie wyrobić na podstawie trailera trybu jednoosobowego, który właśnie został udostępniony. DICE podał również kilka nowych informacji dotyczących singla.
Dowiadujemy się m.in., że poznamy wojenne losy, aż czwórki bohaterów. Każdy z nich pochodzi z innych stron świata oraz dysponuje odmiennymi umiejętnościami. Chociaż bohaterowie będą brali udział w historycznych bitwach, opowieść skupi się bardziej na osobistej historii młodego żołnierza, który jest członkiem załogi brytyjskiego czołgu Mark V i zasiada w nim na miejscu kierowcy oraz rebeliantki i prawej ręki sławnego Lawrence'a z Arabii. Jest on postacią historyczną, takich również nie zabraknie podczas naszej przygody z kampanią. Ponadto pokierujemy pilotem oraz kurierem. O nich wiadomo na razie niewiele.
W kampanii pojawią się elementy relacji interpersonalnych. Przedstawiono je na przykładzie wspominanego już kierowcy czołgu, który jak się okazuje, jest kompletnym żółtodziobem w sterowaniu zaawansowanymi, jak na tamte czasy czołgami. Młodzik musi szybko nadrobić zaległości, dodatkowo stara się zdobyć zaufanie współtowarzyszy broni. Jest to o tyle trudne ze względu na to, że żołnierz nie ma się czym szczycić również na innych polach. Nie za dobrze radzi sobie z karabinem wyborowym, nie jest asem przestworzy ani nie ma doświadczenia w byciu saperem. Danny Edwards to ochotnik, który wcześniej był szoferem i to była jego jedyna styczność z pojazdami silnikowymi. Równie ciekawie zapowiada się historia arabskiej rebeliantki. Jednym z jej zadań będzie przeprowadzenie zwiadu, podczas którego zbierze informacje o posterunkach wroga. Kierując kobietą, będziemy uczestniczyć także w wybawianiu, a następnie zniszczeniu pancernego pociągu. Wcześniej należy jednak zdobyć niezbędne do osiągnięcia celu wyposażenie.
FPS-y przyzwyczaiły nas ostatnimi czasy do jednej prawidłowej ścieżki, po której poruszamy się jak po sznurku. DICE obiecuje, że w Battlefieldzie 1 gracz będzie miał większą swobodę. Oznacza to, że misję będzie można przechodzić zarówno po cichu, jak i w stylu Rambo. Możliwe również będzie korzystanie z pojazdów. Tym samym rozgrywka z trybu dla pojedynczego gracza będzie przypominać bardziej tę z multi. Nie stracimy jednak poczucia, że uczestniczymy w fabularyzowanych misjach. Pomogą w tym klasyczne cutscenki, które da się także obserwować z innej perspektywy niż ta pierwszoosobowa. Jak to będzie wglądać w praktyce, przekonamy się zapewne w kolejnych materiałach.
Bardzo przypadł mi do gustu pomysł na cztery osobne opowieści. Pozwoli to na urozmaicenie rozgrywki i poznanie pierwszej wojny światowej z perspektywy różnych stron konfliktu. Wydaje się, że jeśli twórcy zdecydowaliby się na tylko jednego bohatera duża zawartość gry, w tym lokacje byłaby widoczna jedynie w multi, bo nie spodziewamy się, że jeden wojak byłby „teleportowany” z jednego frontu na drugi. Nie wiadomo tylko ile czasu zajmie poznanie wszystkich czterech pomniejszych fabuł.
Gra zadebiutuje na pecetach, PlayStation 4 oraz Xboksach już 21 października.
UPDATE
Jest gameplay!

Brak komentarzy do artykułu - Twój może być pierwszy!