Wyciek artworków sugeruje, że kolejna część Call of Duty będzie zatytułowana WWII, a to oznacza powrót do realiów Drugiej Wojny Światowej!
Muszę przyznać, że ta wiadomość niezwykle mnie ucieszyła, chociaż nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona przez Activision. Wiele wskazuje jednak na to, że obrazki, które wyciekły do sieci to promocyjne materiały stworzone przez samego producenta. Jeśli to się potwierdzi to w 2017 roku, najpewniej w listopadzie zagramy w Call of Duty: WWII lub WW2. Powrót do przeszłości zapewne sprawi, że do serii wrócą osoby, które nie były zainteresowane ostatnimi częściami. Przypominamy, że ich akcja była osadzona w dalekiej przyszłości, co odbiło się na dużej fali negatywnych opinii. Nie wpłynęły one jednak jakoś specjalnie na wyniki sprzedaży. Te były w przypadku Infinite Warfare wysokie.
Obrazki, które możecie oglądać poniżej, zostały zamieszczone w na kanale YouTube o nazwie „TheFamilyVideoGamers”. Artworki są stworzone w stylu, który do złudzenia przypomina ten spotykany przy marketingowych grafikach Activision. Czy cała akcja nie jest mistyfikacją dowiemy się zapewne już niebawem. Przeszłość pokazuje, że po takich „przeciekach” dość szybko pojawia się oficjalna zapowiedź. Nie widzimy powodu, dla którego teraz miałoby być inaczej. Kończy nam się marzec, a przecież nikt nie ma chyba wątpliwości, że przed ostatnim miesiącem roku doczekamy się kolejnej odsłony Call of Duty. W związku z tym pojawiają się plotki, że część, która ponownie rozegrać ma się na frontach II Wojny Światowej, zostanie potwierdzona przez samych autorów już w kwietniu.
Z drugiej strony są głosy, które twierdzą, że obrazki wyglądają dość amatorsko i sądzą, że cały przeciek jest „ściemą”. Znajduję argumenty, które przemawiają i za taką ewentualnością. Pierwszym z nich niech będzie fakt, jak znalazły się one w posiadaniu youtubera. Artworki zostały przesłane mailem przez nieznaną mu osobę. Kolejnym faktem jest to, że kanał na popularnym serwisie ma niecałe 500 subskrypcji. Być może cała akcja jest ustawiona na jego wypromowanie. Nie wiadomo tylko, czy nie przyniesie to odwrotnego skutku, jeśli rzeczywiście jest to ściema. Zapewne słyszeliście o głośnej ostatnio akcji z „polskim chłopakiem”. Promocja znanej marki odzieżowej raczej pozbawi ją części nabywców. Strzał w kolano.
Activision już w 2015 roku przebąkiwał o tym, że powrót do czasów drugiego z globalnych konfliktów jest jak najbardziej możliwe. Paradoksalnie „stare czasy” odświeżyłyby serię. Najlepszym tego przykładem jest Battlefield. Akcja ostatniej części została przeniesiona do czasów I Wojny Światowej. To miła odmiana, która przyniosła zresztą duży sukces. Battlefield 1 sprzedaje się jak świeże bułeczki. Powrót serii Call of Duty do korzeni można także uznać za wysłuchanie głosu licznych fanów. Wielu z nich narzekało na futurystyczne elementy, których w Infinite Warfare była cała masa.
Ja sam także cieszę się na drugowojennego CoD-a. Część druga jest moją ulubioną. Mam nadzieję, że przeciek się potwierdzi i będzie to pierwsza część cyklu, w którą zagram od wielu lat odsuwania od siebie odgrzewanych kotletów, które serwowało nam Activision. Mój niepokój budzi tylko fakt, że w tym roku gra wyjdzie spod ręki Sledgehammer Games. To jest już pewne od dawna.

Brak komentarzy do artykułu - Twój może być pierwszy!