Rekord najdłuższego grania należy do Polaka
Ile najwięcej godzin zdarzyło się Wam spędzić przy ulubionej grze w ciągu trwania jednej sesji? Ja nigdy nie liczyłem tego ze stoperem w ręce, ale zdarzało mi się wysiedzieć przy World of Warcraft nawet kilkanaście godzin. Nie jest to jednak w żadnym wypadku wynik, który zbliża mnie do rekordu Guinnessa ani nawet nie jest porównywalny z czasem, jaki bez przerw są w stanie spędzić przy grze streamerzy. Ostatnio popularne są 24-godzinne maratony podczas to których dotacje przekazywane są na szczytne charytatywne cele.
Polak pobił rekord w najdłuższym graniu w 2014 roku podczas pierwszego dnia trwania Poznań Game Arena lepiej znanego jako PGA. Być może 3 lata temu trafiliście na transmisję z tego wydarzenia. Temat był bowiem bardzo popularny w środowisku graczy i ciężko było nie usłyszeć o tym, że Hubert Blejch znany jako Gordon stanie przed próbą ustanowienia nowego rekordu Guinessa. Poprzedni wynosił 135 godzin 15 minut i 10 sekund. Jak możecie zauważyć, pomiar jest w tym przypadku bardzo precyzyjny. Patrząc na tytuł naszego artykułu, wiecie już, że Polakowi udało się zdetronizować poprzedniego króla najdłuższej rozgrywki. Gordon grał przez 136 godziny 3 minuty i 30 sekundy. Przeliczmy jednak czas gry na dni, bo dopiero wtedy robi to odpowiednie wrażenie. Gordon grał przez 5 i pół dnia.
Z całą pewnością ciekawi Was, przy jakiej produkcji spędził on aż tyle czasu. Otóż nowy rekordzista nabijał headshooty w multiplayerowym trybie Sniper Elite: Afrika. Swoją drogą to świetna reklama dla tej produkcji. Nie do końca jednak pasuje tutaj stwierdzenie „bez przerwy”. Regulamin bicia tego rekordu pozwalał na robienie przerwy, która mogła trwać najwyżej 10 minut, na każdą godzinę spędzoną przy komputerze. W przeliczeniu daje to 4 godziny odpoczynku, które można przeznaczyć np. na sen w ciągu doby grania. Taktyka gracza zakładała, że wykorzysta on ten czas jak najpóźniej się da. Gordon miał do tego prawo, czas trwania pauzy się ze sobą kumulował i to sam gracz decydował, kiedy chce odejść od komputera.
Jeśli przyjdzie Wam do głowy, aby spróbować swoich sił w jak najdłuższym graniu we własnym domu, natychmiast porzućcie ten zamiar. Jest to niezwykle niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia. Zapewne nie raz słyszeliście o graczach (najczęściej w Azji), którzy umierali przed ekranem z wycieńczenia i odwodnienia organizmu. Polak był do całej akcji świetnie przygotowany, a podczas bicia rekordu nieprzerwanie towarzyszyło mu kilka osób, w tym lekarz, który badał gracza trzy razy dziennie. Początkowo Gordon planował dobić do 150 godzin, ale ostatecznie zrezygnował z tego ambitnego planu. Powodem było zbytnie wycieńczenie organizmu. Ostatecznie wynik Australijczyka, który ustanowił go nabijając fragi w Call of Duty został pobity o nieco ponad trzy kwadranse.
Weryfikacja wyniku nie nastąpiła jednak od razu, żeby Polak został oficjalnie ogłoszony nowym rekordzistom, należało przesłać do głównej siedziby Księgi Rekordów Guinnessa obszerną dokumentację w postaci zeznań świadków, zarejestrowanej kamerą próby bicia rekordu oraz sporego pliku zdjęć, a to i tak nie wszystko. Zdjęcie trzeba było wykonywać co minutę. Być może w niedługim czasie znów zobaczymy Gordona spędzającego dziesiątki godzin przy trybie sieciowym jakiejś strzelanki. Blejch zapowiedział, że zamierza pobić także inne rekordy.
Cała akcja miała także drugą ważną stronę. Podczas transmisji przeprowadzono zbiórkę pieniędzy na cele charytatywne. Podczas przeszło 136 godzin udało się zebrać niecałe 2,5 tysiąca euro. Całość podzielono na pół i wsparto fundację RAK-OFF oraz organizację Child's Play. Brawa za szlachetny gest.
W co gralibyście Wy, jeśli mielibyście do pobicia podobny rekord? Ja bym się zdecydował na jakiegoś długiego RPG-a.

Brak komentarzy do artykułu - Twój może być pierwszy!